Dodawaj tę przyprawę do mięsa a zmniejszy twój apetyt
Panowanie nad apetytem to nie tylko silna wola. Pomocna jest jedna przyprawa z kuchennej szafki. Sprawdź, którą dodawać do mięsa i jak działa na głód.
Panowanie nad apetytem ogranicza się do silnej woli i pilnowania porcji, a prawda jest taka, że pewna przyprawa z kuchennej szafki ma na głód sposób i to nie błahy. Chodzi o dodatek znajdujący się w wielu kuchniach i często stosowany do mięsnych dań, choć mało kto wie o jego wpływie na sytość. Badania dają do zrozumienia, że w odpowiedniej ilości podnosi on poczucie najedzenia, a także obniża ochotę na jedzenie. Sprawdź, o którą przyprawę chodzi, jak działa na apetyt i dlaczego akurat przy mięsie warto z niej korzystać.
Ostra papryka i związek, który za to odpowiada
Tą przyprawą jest ostra papryka, głównie w postaci chili i mielonej papryki kajeńskiej. Za jej działanie odpowiada kapsaicyna, czyli naturalny związek nadający paprykom ostry, dla wielu nieprzyjemny smak. To ona drażni w ustach receptory reagujące na ciepło i ból, dlatego po ostrej potrawie ma miejsce znane pieczenie. Ostrość papryki mierzy się w skali Scoville’a, a im wyższa wartość, tym więcej kapsaicyny w środku. Takiej przyprawy dodaje się szczyptę, więc niewiele znaczy dla kaloryczności. Najwięcej kapsaicyny gromadzi się w jasnych błonkach i nasionach wewnątrz strąka, a nie bezpośrednio w miąższu.
Jak kapsaicyna wpływa na apetyt
Kapsaicyna zna kilka słabych stron rozbujanego apetytu. Po zjedzeniu ostrej potrawy rośnie poczucie sytości i najedzenia, a chęć na kolejne porcje automatycznie maleje. Z badań można wywnioskować, że porcja ostrej papryki przed posiłkiem obniża ilość zjadanej energii średnio o kilkadziesiąt kalorii, a dokładniej o średnio 75 kcal w trakcie jednego dania. Dodatkowo kapsaicyna lekko podkręca tempo przemiany materii, więc organizm spala odrobinę więcej energii. Jest to niestety działanie umiarkowane i zależy od dawki. Im większa tolerancja na ostrość, tym słabiej odczuwa się ten wpływ.
Dlaczego warto łączyć ją z mięsem
Ostra papryka od dawna towarzyszy mięsu, więc doprawianie nią kotletów, gulaszu lub grillowanych kawałków wołowiny nie wymaga żadnych eksperymentów kulinarnych. Taki duet ma dodatkową zaletę. Kapsaicyna działa na apetyt najmocniej wtedy, gdy trafia prosto do ust razem z jedzeniem, a nie w formie połykanej kapsułki. Doprawione danie pobudza kubki smakowe i to właśnie kontakt ostrości z ustami ma niesamowite działanie. Mięso nasyca dzięki dużej zawartości białka, a ostra przyprawa wzmacnia to poczucie najedzenia. Papryka podbija dodatkowo smak potrawy bez dokładania soli i tłuszczu.
Kto powinien podziękować
Ostra papryka nie służy każdemu i w kilku sytuacjach lepiej trzymać ją na dystans. Kapsaicyna drażni błonę śluzową, dlatego osoby z refluksem i zgagą po ostrym daniu częściej odczuwają pieczenie w przełyku. Podobnie reaguje wrażliwy żołądek i jelita przy zespole jelita drażliwego, ponieważ ostrość wzmacnia ból i dyskomfort. Należy pamiętać, że przyprawa jest wsparciem, a nie sposobem na odchudzanie. Bez rozsądnej diety i delikatnego ruchu sama nie zmieni sylwetki. Ilość ostrości najlepiej dobrać do własnej tolerancji i zaczynać od małych porcji, żeby nie podrażnić układu trawiennego.
Ostra papryka to prosty dodatek do mięsnych dań dla osób pilnujących apetytu i ilości jedzenia w ciągu dnia. Sama nie odchudza, ale w rozsądnej porcji podnosi sytość i daje szansę na zakończenie posiłku bez przejadania. Najwięcej skorzystają na niej osoby z dobrą tolerancją ostrości oraz upodobaniem do jej smaku. Podstawą jest rozsądek i regularność, a nie jednorazowa duża dawka pikanterii.
