Papryka to teraz groszowe sprawy. Sprawdź, jak zrobić z niej zapas na całą zimę
Papryka ma więcej witaminy C niż cytryna, a teraz kosztuje grosze. Sprawdź, jak zrobić z niej zapas na całą zimę bez straty wartości.
Papryka czerwona ma więcej witaminy C niż cytryna, a w szczycie sezonu kosztuje najmniej w całym roku. Właśnie teraz to najlepszy moment na przygotowanie zapasu na całą zimę. Witamina C źle znosi ciepło, światło i długie przechowywanie, więc od sposobu zabezpieczenia zależy, ile z wartości papryki przetrwa na kolejne miesiące. Jedne metody chronią witaminy w dużym stopniu, inne mocniej wydobywają beta-karoten albo stawiają na trwałość i zniewalający smak. Przeanalizujmy cztery drogi na paprykowy zapas, czyli mrożenie, pieczenie z pasteryzacją w słoikach, suszenie i kiszenie, a także weźmy pod uwagę porównanie ich pod kątem wartości odżywczych.
Dlaczego papryka to dobry zapas na zimę
Papryka czerwona ma mało kalorii, ale sporo składników odżywczych, bo 100 gramów to około 30 kcal i 90 procent wody. W tych 100 gramach znajduje się 140 mg witaminy C, czyli więcej niż dzienne zapotrzebowanie dorosłej osoby ustalone na 75 do 90 mg. Dochodzi do tego około 210 mg potasu i beta-karoten. Organizm przekształca go w witaminę A, która jest najbardziej potrzebna wzroku i skórze. Czerwona odmiana ma tych składników najwięcej, ponieważ dojrzewa najdłużej. Zimą świeża papryka w sklepie kosztuje kilka razy więcej, dlatego domowy zapas to oszczędność i z reguły lepsza jakość.
Mrożenie to najmniejsza strata witamin
Przy mrożeniu papryka traci najmniej witaminy C, bo niska temperatura spowalnia jej rozkład. Nie trzeba jej blanszować jak to ma miejsce w przypadku fasolki lub brokułów, więc mrozi się ją na surowo. Umytą paprykę najpierw się osusza, bo mokre kawałki zbijają się w jedną lodową bryłę. Pokrojone paski układa się luźno na tacce i wstawia na godzinę do zamrażarki, a potem przesypuje do szczelnego woreczka. W temperaturze poniżej minus 18 stopni zapas trzyma jakość bez problemu przez 6 do 8 miesięcy. Po rozmrożeniu papryka mięknie, dlatego pasuje do dań gotowanych bardziej niż do surówki.

Pieczenie oraz przetwory w słoikach
Pieczenie prowadzi do trwałego zapasu w słoikach i zmienia paprykę w gotową bazę do dań. Strąki piecze się w temperaturze około 200 stopni, do momentu aż skórka sczernieje. Gorące papryki przekłada się do miski i przykrywa folią na około 10 minut, żeby się zaparzyły. Wtedy skórka schodzi palcami razem z gniazdem nasiennym. Obrany miąższ nadaje się do sosów, past, hummusu, leczo i ajvaru. Przełożone do wyparzonych słoików, zakwaszenie i zapasteryzowane trzymają jakość przez wiele miesięcy. Wysoka temperatura obniża część witaminy C, ale zwiększa za to przyswajalność beta-karotenu.
Suszenie i kiszenie
Suszenie zmniejsza objętość papryki i wzmacnia jej smak, dlatego dobrze wypada, gdy brakuje miejsca na przechowywanie. Paski suszy się w piekarniku w około 50-70 st. lub w suszarce, a po wysuszeniu można je zmielić na płatki albo na proszek. Długi czas razem z ciepłem obniża witaminę C bardziej niż mrożenie. Kiszenie idzie w inną stronę, bo bakterie kwasu mlekowego przetwarzają cukry papryki na kwas mlekowy. W wersji niepasteryzowanej żywe kultury bakterii wspierają mikrobiotę jelit. Kiszona papryka ma kwaśny smak i mniej cukru niż surowa, ale przygotowuje się ją w solance, więc ma sporo soli.
Szczyt sezonu to najlepszy moment na paprykowe zapasy, a metodę dobiera się pod planowane użycie. Każdy sposób ma inne mocne strony, dlatego najlepiej połączyć kilka z nich i mieć paprykę pod ręką przez całą zimę.
