Do czego zbierać grzyby? Ten popularny wybór może być niebezpieczny
Foliowa reklamówka to najgorszy pojemnik na grzyby. Nawet jadalne okazy mogą się w niej zepsuć i zagrozić zdrowiu. Sprawdź, do czego zbierać grzyby.
Grzybobranie przeważnie sprowadza się do rozpoznawania gatunków, ale pierwszy błąd popełnia się jeszcze przed pierwszym znaleziskiem. Chodzi o pojemnik, do którego trafiają grzyby. Foliowa reklamówka wydaje się wygodna i sprytna, a tak naprawdę jest jedną z najgorszych opcji. W słabo wentylowanej foliowej torbie grzyby szybko się zaparzają i psują, dlatego nawet w pełni jadalne okazy mogą stać się przyczyną zatrucia pokarmowego. Sprawdź, co dzieje się z grzybami w foliówce, skąd bierze się ryzyko dla zdrowia i do czego naprawdę warto je zbierać, żeby wróciły z lasu świeże i bezpieczne.
Dlaczego foliowa reklamówka to zła opcja
Foliowa reklamówka nie przepuszcza powietrza, więc z tego powodu wewnątrz szybko robi się ciepło i wilgotno. Grzyby w dużej części składają się z wody, często nawet w mniej więcej 90 procentach, dlatego w zamkniętej torbie zaczynają się pocić i zaparzać. Do tego dochodzi ich ciężar. Grzyby ułożone jeden na drugim gniotą się pod własną masą, a uszkodzony miąższ psuje się jeszcze szybciej. Ciepło z nagrzanego powietrza i z dłoni niosącej reklamówkę dodatkowo podbija temperaturę w środku. Prawda jest taka, że są to idealne dogodności dla rozwoju bakterii, zanim grzyby w ogóle znajdą się w kuchni.
Co dzieje się z grzybami w zamknięciu i skąd bierze się ryzyko zatrucia
Grzyby zawierają dużo wody i po zbiorze nadal intensywnie oddychają, dlatego należą do produktów szybko się psujących. W cieple i wilgoci bakterie namnażają się w błyskawicznym tempie, a podczas rozkładu białka powstają szkodliwe związki, które obciążają układ pokarmowy. Tu kryje się dość częste nieporozumienie, ponieważ dolegliwości mogą wystąpić także po zjedzeniu gatunku jadalnego, jeśli był stary, zepsuty lub niewłaściwie przechowywany. Objawy są podobne, czyli mdłości, bóle brzucha i biegunka. Zepsutych grzybów nie należy próbować ratować gotowaniem, ponieważ obróbka cieplna nie unieszkodliwia wszystkich szkodliwych substancji, które mogły powstać podczas niewłaściwego przechowywania.
Koszyk wiklinowy i inne dobre rozwiązania
Najlepszym pojemnikiem na grzyby jest tradycyjny koszyk wiklinowy. Jego ażurowa budowa zapewnia stały przepływ powietrza, dlatego grzyby nie zaparzają się i utrzymują niższą temperaturę oraz wilgotność. Płaskie, szerokie dno ogranicza gniecenie, bo grzyby leżą swobodnie, a nie w jednym stosie. Wiklina ma jeszcze jedną zaletę. Zarodniki przesypują się przez szczeliny na leśne podłoże, więc zbiór wspiera odnawianie się grzybni. Dobrą alternatywą jest przewiewna łubianka lub twarde wiaderko z otworami. Odnajdzie się również płócienny woreczek, choć gorzej chroni grzyby przed zgnieceniem niż sztywny koszyk.
Jak nosić i przechowywać grzyby po powrocie
Już w lesie warto układać grzyby w koszyku trzonami w dół i tak, aby możliwie mało się gniotły. Okazy niepewne dobrze jest nosić osobno, żeby przypadkiem nie wymieszały się z tymi sprawdzonymi, zanim pokaże się je specjaliście. Po powrocie grzyby najlepiej przejrzeć i od razu oczyścić, a nie odkładać tego na później. Świeże grzyby przechowuje się w lodówce, luźno rozłożone w papierowej torbie lub w otwartym naczyniu, nigdy w szczelnym plastiku. Nawet w chłodzie leżą krótko, z reguły około jednej doby, dlatego najbezpieczniej przetworzyć je tego samego dnia przez ugotowanie, usmażenie albo suszenie.
Dobór pojemnika to część bezpieczeństwa grzybobrania, a nie drobiazg bez znaczenia. Przewiewny koszyk chroni grzyby przed zaparzeniem i gnieceniem, a foliowa reklamówka cały proces psucia tylko przyspiesza. To informacja pomocna dla osób zbierających grzyby regularnie oraz w cieplejsze dni, kiedy warunki dla grzybów po zerwaniu są najcięższe.
