Miały być duetem idealnym. Dlaczego dziś tak podejrzanie cicho o chlorelli i spirulinie?
Spirulina i chlorella miały oczyszczać i doładowywać energią. Badania pokazały coś innego, a w niektórych tabletkach wykryto nawet metale ciężkie.
Jeszcze kilka lat temu zielone tabletki ze spiruliny i chlorelli stały na wszystkich półkach zaraz przy witaminach, a reklamy aż pękały w szwach. Różnego rodzaju specjaliści wychwalali to połączenie za oczyszczanie organizmu, zastrzyk energii oraz za niezwykłą paletę składników odżywczych. Dziś opowiada się o nich bardziej szeptem i pod nosem, a to wyciszenie ma swoje powody. Obie nazwy często padają razem, choć chodzi o dwa różne organizmy, czyli sinicę i zieloną algę. Warto przyjrzeć się, ile białka i witaminy B12 naprawdę oferuje mała porcja takiego proszku oraz co badania mówią o popularnym oczyszczaniu z metali ciężkich. Do tego dochodzą wyniki dotyczące cholesterolu i ciśnienia, a także temat rzadko poruszany w reklamach, czyli czystość tych suplementów i przeciwwskazania do ich stosowania.
Skąd wziął się pomysł na duet sinicy i algi
Spirulina zawdzięcza nazwę spiralnemu kształtowi i rośnie w ciepłych jeziorach. Aztekowie zbierali ją z jeziora Texcoco i robili z niej suszone placki, a mieszkańcy okolic jeziora Czad jedzą ją do dziś. W 100 g suszu jest 290 kcal i aż 57 g białka. Chlorella to jednokomórkowa alga z dużą ilością chlorofilu i bardzo twardą ścianą komórkową. Ludzki układ trawienny słabo ją rozkłada, dlatego w tabletkach znajduje się proszek z rozbitymi komórkami. Producenci przekonywali, że ściana komórkowa chlorelli wyłapuje metale ciężkie w jelitach, a spirulina uzupełnia dietę białkiem. Razem miały tworzyć solidną kompozycję, choć skuteczności chlorelli w usuwaniu metali ciężkich z organizmu człowieka nie potwierdzono.
Obietnice kontra liczby
Problem w tym, że nikt nie zjada 100 g takiego proszku. Standardowa porcja dzienna to 3 g, czyli 6 tabletek po 500 mg. Ma ona plus minus 9 kcal, 1,7 g białka i 0,9 mg żelaza. Dla porównania 1 jajko ma 6 g białka, a kobieta potrzebuje dziennie 18 mg żelaza. Spirulina zawiera głównie pseudowitaminę B12, czyli związek podobny do tej witaminy, ale praktycznie bezużyteczny dla człowieka. Niektóre produkty z chlorellą zawierają aktywną witaminę B12, ale jej ilość różni się w zależności od produktu, dlatego weganie nie powinni na nich polegać. Na oczyszczanie organizmu chlorellą brakuje solidnych dowodów z badań na ludziach.
Co naprawdę pokazały badania
Najlepiej zbadano wpływ spiruliny na cholesterol i ciśnienie. Analiza z 2025 roku objęła 23 badania i ponad 1000 dorosłych osób z nadwagą lub otyłością. Spirulina obniżała w nich cholesterol LDL, czyli ten niekorzystny dla tętnic, a także trójglicerydy i ciśnienie rozkurczowe, czyli dolną wartość pomiaru. Na masę ciała i poziom cukru wpływ był znikomy. Inna analiza z kolei nie potwierdziła spadku cholesterolu, a w analizie 12 badań nad chlorellą nie wykazano istotnych zmian w porównaniu z placebo. Badania były małe i trwały od 4 do 16 tygodni. Żaden z tych suplementów nie zastąpi leków na cholesterol ani nadciśnienie.
Ciemna strona zielonego proszku
Spirulinę hoduje się przeważnie w otwartych stawach. W związku z tym mogą do nich trafiać inne sinice, a część z nich wytwarza mikrocystyny, czyli toksyny uszkadzające wątrobę. Polscy naukowcy opisali 2 przypadki zatrucia po łącznym przyjmowaniu spiruliny i chlorelli. Pojawiły się nudności, bóle głowy, zmęczenie i zaostrzenie atopowego zapalenia skóry, a w tabletkach wykryto podwyższony poziom kadmu, ołowiu i rtęci. Chlorella ma ponadto dużo witaminy K i może osłabiać działanie warfaryny, czyli leku przeciwzakrzepowego. Spiruliny powinny unikać osoby z chorobami autoimmunologicznymi oraz fenyloketonurią, czyli wrodzoną chorobą, w której organizm nie radzi sobie z rozkładaniem fenyloalaniny. Fenyloalanina to aminokwas obecny w białku.
Spirulina i chlorella nie są ani cudownym środkiem, ani trucizną. Za ciszą wokół nich stoją wielkie obietnice, które zderzyły się z małymi porcjami, niejednoznacznymi wynikami badań i problemami z czystością produktów. Przy zakupie należy szukać suplementów z wynikami badań na metale ciężkie i mikrocystyny. Osoby przyjmujące leki na stałe powinny najpierw porozmawiać z lekarzem. Białko i żelazo lepiej uzupełnić jajkami, strączkami i mięsem niż garścią zielonych tabletek.
